Bardzo mnie cieszy obserwatorka z pomysłami. To niech będzie pierwszy z nich: światło.
Mówi się, że opromienia. Bije od kogoś pozytywna aura. Oświeca innym pochmurny żywot. Takie świetliki, co innym coś wskazują. Światło to uśmiech. Wykształcenie. I światło zwykłe prosto z lampy. I niezwykłe prosto od Słońca. A odbite od Księżyca. Pewnie to nieliczne ze światłych odmian. Ale każde ma taką funkcję zasadniczą. Że właściwie okazuje się prawie niezbędne. A przynajmniej wskazane, pożądane, widziane mile. Właśnie do widzenia choćby. W mroku widzą koty, ludziom w ciemności żyć ciężko. Popadają zaraz w jakieś nastroje rodem z epoki romantyzmu. A bo właśnie w romantyzmie tak było. Że mieli te swoje nikłe wieczorne oświetlenia i nie mogli ukoić emocji czarnych, co im znienacka przychodziły. W czasach obecnych zimą jest większy dyskomfort niż latem. Chociaż i tak mamy już dużo oświetlenia na niby. Żarówką. Ważne, żeby uzupełniać. O dziwo, ludzie rzadziej zapominają, żeby uzupełniać płyny. Natomiast o świetle to już im do głowy nie przyjdzie. Że nawet nikłe, niedostrzegalne prawie światło słoneczne jest mocniejsze niż takie z żarówki. I że jak jest jasno, oczy się doświetlą, mniej chce się spać. Człowiek skowronkowy. Wiadomo. Wszyscy się cieszą. Dlatego polecam spacery nawet w dni, kiedy wydaje się, że bez światła. A światło w tunelu jest zawsze. Tylko znaleźć trzeba ten tunel. Biorąc pod uwagę, że jest oświetlony na którymś końcu, to nie powinno być trudne przesadnie.
Jak się do mnie mówi: światło. To ja sobie myślę, że będzie dobrze. Się nacechowuję pozytywnie. Bo czy i może się coś w świetle dnia w głowie zaciemnić? Niby może. Ale rzadziej. Negatywność kojarzy się z brakiem. Na przykład w przedszkolu i w początkach podstawówki się robiło dzieciom psikus. Naciągało czapkę rówieśnikowi na oczy i krzyczało: Oszczędzaj światło! Oszczędzaj światło z rozsądkiem ale. A słonecznego to w ogóle niech nie zakręcają.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Raz, dwa, trzy - teraz ty!