Kolejny pomysł Jadzi, która bądź, co bądź bardzo mi się podobające fotografie robi. Mam nadzieję, że mogę polecić: tu.
Fotografia. Szczupły wycinek z życia. Bardzo wyszczuplona chwilka. Tak szczupła, że w zasadzie w kontekście całości nie jest miarodajna. Pstryk. Ileż mamy takich w życiu sekund? A tylko nieliczne mogą się zdjęciem poszczycić. Są takie zdjęcia, które mają wartość sentymentalną jedynie. Wspomnieniową. Z wakacji. Z podróży poślubnej. Dają obraz tego kiedyś, które tak lubiliśmy. Albo może wcale nie lubiliśmy, tylko chcemy się tym wczoraj troszkę pokatować. Wysyłają impuls do mózgu. A najpiękniejszym sekundom i tak nikt zdjęcia nie zrobił, bo zazwyczaj wcale się o tym wtedy nie myślało. Ale takie to może nawet nie mogą być wrzucone do kategorii fotografia. Bo fotografia mi się kojarzy z czymś bardziej wzniosłym. Z czymś, co pobudza ludzką zmysłowość wzrokową, więcej niż tylko pojedynczych osób zainteresowanych akurat chwilą uwiecznienia, i powolutku dociera do najróżniejszych ośrodków ludzkiego odczuwania. Taki obrazek potrafi rozbujać psychikę co wrażliwszym. A to przez ukazanie reportażowe nędzy i rozpaczy. Pobudza do współczucia. A to znowu przez uroki natury ujętej w nie byle jaki sposób. A wtedy to już nie zawsze musi być całkowita prawda. Bo wtedy się liczy walor artystyczny.
Są różne sposoby widzenia. Ile ludzi, tyle twórców zdjęć.

..też już nie raz, nie dwa myślałam o tym, że tych najpiękniejszych, najważniejszych zdjęć nigdy się nie robi.. że w tych najpiękniejszych chwilach chwycenie za aparat było by profanacją.. jednocześnie boję się wtedy, że kiedyś zapomnę, że było tak wspaniale, że zostaną tylko zdjęcia codzienności i tych chwil, w których miało się czas na aparat.. a te najważniejsze przeminą, zostaną zapomniane.. ale może to jest właśnie ich tajemnicą i dzięki temu odrealnieniu i niemożliwości zapisania tego nijak są one tak cudowne..
OdpowiedzUsuń