Ale co chodzi? A no o to -> klik.

piątek, 4 marca 2011

papier.

Tak sobie myślę, że się może poprawię. I już będę normalnie, w miarę z regularnością. A nie, że wymyśliłam pomysł i zaraz uciekłam. Papier wylosowałam, otwierając książkę i przesuwając po przypadkowej stronie, przypadkowym palcem.

Papier. Gładkość materialnie wyczuwalna. Zmysłem dotyku. Chyba, że prosto z drukarni czy po prostu nowy, bardzo ładnie pachnie. Czy się można obyć bez papieru, to pewnie można. Aczkolwiek ja życia poza nim nie widzę. Lubię sobie piórem przesuwać po bezdrożach takiej stronniczki. Czule palce przebiegają. Pióro jeszcze czulej. Dawniej mieli od gęsi. Drzewa co prawda giną za papier. Abyśmy mieli papier, toczą walki i w nich przegrywają. I jak tu pogodzić jednocześnie proekologiczność i bycie zwolenniczką papierowych wersji wszystkiego. Bo papier powoduje zupełnie inny przepływ myśli. Jakkolwiek to się dzieje. Tak jest. Że używając narzędzia do pisania na zwykłej białej, w kratkę, z bazgrołami, w zeszycie albo luźnej kartce, pozwala się dryfować myślom na zupełnie innych obszarach niż jak na przykład ja teraz sobie bazgram po klawiaturze. A czytając litery na kartkach, też inny doznaje się rodzaj przyjemności niż podczas zabaw monitorowych. Tak ten świat mechaniczny skonstruowano. Może papier wyginie jak zagrożony gatunek. Może już za ileś lat nikt nie będzie do niego tak przywiązany jak jeszcze niektórzy teraz. Jak ja. Idziemy z papierem do przodu. Może papier do pupy też będzie inny za lat iks. Wszystko wszak zmierza do przodu.

1 komentarz:

  1. ..naprawdę dobra inicjatywa! ; )
    gdybyś znalazła chwilę, to chętnie poczytam ..światło? fotografia? ;) ..albo literatura..!

    będę śledziła ;)

    OdpowiedzUsuń

Raz, dwa, trzy - teraz ty!