Ale co chodzi? A no o to -> klik.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

infantylność.

Z lekkim opóźnieniem spowodowanym nieoczekiwanym brakiem dostępu do internetu tam, gdzie byłam. Ale dość wstępu; winny się tłumaczy.

Infantylność. Czasami niczym ość tkwi w gardle. Wieczne dziewczynki i chłopcy z syndromem Piotrusia Pana. Infantylne przestępowanie z nogi na nogę. Infantylność w zetknięciu z szarą rzeczywistością. Infantylne spojrzenie na poważne sprawy. Bo ty się tak bujasz z kąta w kąt. I nie możesz zagrzać nigdzie miejsca. Bo ty masz w sobie coś z dziecka. Zanadto, a może nie. 
Infantylność w granicach rozsądku. Chyba jest urocza. Chyba jest czymś wskazanym. Odnajdywaniem w rzeczach zwykłych odrobinek niecodzienności. Dwóch podobnych kropel deszczu. Soczystej zieleni. Uśmiechu dziecka. Jest skakaniem przez fale. Umorusaniem się czekoladą aż pod sam nos. Jest spędzaniem czasu wolnego w stadzie. Z innymi co się cieszyć umieją. Albo lekką rozmową samego ze sobą. Infantylność jest trochę zabawą życiem. Może chwilami zbyt ryzykowną. Zbyt naiwną. Ale równie beztroską. Infantylność to jest niedorosłość. Zieloność. Niedojrzałość. To są w oczach ogniki. To są proste, ale zaskakujące pomysły. To jest brak nudy. To jest tu i teraz. Nigdy przedtem i nigdy potem.

czwartek, 11 sierpnia 2011

ja.

Uznałam, że pierwsze słowo, które dostanę w odpowiedzi, to będzie właśnie ono. Ja. Natürlich. Wyszło moralizatorstwo, cóż zrobić.

Ja. Dwie litery. A jak ktoś ciągle używa, to ludzie myślą, że jest samolub i egoista. A wiesz... bo ja to robię w ten sposób. A ja lubię tak, a siak. 
Kiedy się nie wie, czym jest to ja. To się troszkę człowiek w sobie gubi. Musi to ja odszukać. Czasami nie wiadomo od czego zacząć. Gdzie ono może być. Czasem człowiek tak bardzo się chce zasymilować, że zapomina o swoim ja. Ono się na niego obraża. Idzie sobie. I wtedy już człowiek sam nie ma pewności kim jest. Ja oznacza czyjąś tożsamość. Ja może pełnić różne funkcje. Może być pewne swego i nieuległe. Może przejmować kontrolę. Albo może chować się i cichutko siedzieć. Może być posłuszne innym ja. A to nie jest tak do końca dobrze. Ja zawiera w sobie ładunek emocjonalny. Choć na pierwszy rzut oka wszystkie ja są takie same. To jednak przy analizie widać, że jednak każde ma inny zbiór cech. Oczywiście nie da się też ukryć, że wszystkie ja działają na podstawie tych samych mechanizmów. Wszystkie ustalają priorytety. Wszystkie dbają o swoje tyłki, tylko niektórym mniej je widać. Można też, choć dalece jest to niewskazane, oszukiwać własne ja. Ono się kiedyś za to odegra. Ale jak się bardzo chce, to można.
Najbardziej wskazane postępowanie jest takie, żeby wsłuchiwać się w głos ja. Żeby się nauczyć z nim żyć. Chwalić je. A za błędy nie ganić, tylko uczyć na przyszłość. Lubić ja, żeby wiedziało, że inne ja też je polubią takie nieudawane. Wtedy jest harmonia.Wtedy układa się z ja współpraca. To ważne, bo ja jest upierdliwe i się nigdy nie odczepi.