Bo myślałam akurat o tym jakie teraz słowo wziąć na tapetę. I pierwsze jakie zobaczyłam to było właśnie cięcie na jednym billboardzie.
Ciąć metal. Na kawałki. Cięcie. Jak się kręci film. Podział wprowadzać. Do odrzutki i nie do. Ciąć można wszystko. Ciąć i ciachać. Ciąć co się podoba lub co się nie podoba. Ciąć i resztę wyrzucić. Ciąć i zachowywać. Ciąć tkaninę, kontakty, kotleta na talerzu. Mało. Dużo. Ciąć na skos. Na wspak. Nożyczkami. Nożem. Sztyletem serce. Ciąć słowem. I ostrym językiem. Ciąć naskórek kartką papieru. Ciąć maszynką włosy. Ciąć z bibuły kształty. Dla ozdoby. Cięte rany. Lekki krwi posmak. Strupy, ale już nie ciąć, zdrapywać tylko. Smagnąć. Uderzyć obuchem. Skorupki jaj same pękają w dłoniach niekiedy. Ciąć bochenek chleba. Ciąć skórkę chleba zębami. Powolnie się delektować. Niespiesznie ciąć. Ciąć niewygodne konwersacje głupim stwierdzeniem. Iść już muszę. Ciąć czyjeś marzenia. I tak nie dasz rady! Ciąć swoje marzenia. I tak nie dam rady! Ciąć dla przeciwwagi złe humorki. Doklejając coś miłego. Zaklejając brzydactwom usta. Ciąć włosy na zapałkę. Odrosną. Ciąć sekatorem żywopłot. Gałęzie ciąć i palić ognisko. Ciąć powietrze szybką jazdą motocyklem. Autem też. Ciąć zębem się w policzek. Nieprzyjemnie. A przyjemnie ciąć i zakopywać niechlubne występki. Cóż ciąć jeszcze? Ciąć post. Słowa oszczędzać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Raz, dwa, trzy - teraz ty!