Ale co chodzi? A no o to -> klik.

poniedziałek, 30 maja 2011

the.

I looked on the wall and the first word was the. So I thought that I'll try to write in English today (or tonight). I guess I'm not really good in that nice, foreign language, which I like best. I'm still feeling tiny when I must say sth in it. But writing isn't so stressful and even if I made mistake... OK, I 'm too perfectionist. Let's go writing!
________________________________________

The. It's about being specified. About being precised. The is jumping. The is laughing. We know who is the. It's extraordinary. The cat. The kitchen. The bowl. The milk. This milk. One kind of milk only this cat drinks. What should I write in a translator to find a translation to the? I always have had problems with decide. Where I should put the? Oh, of course there aren't the instant answers. Life. The life. My life is called the. I don't know, where is the when it isn't here. I'm not the for you, Reader. It's good when I have only a label. The me. To be happy accept all the you. I accept all the me. When the is crying. When the is singing. Why haven't we the labels? Because we can be either definite or indefinite. We thought that we are the for ourselves, but we are wrong. We are a. We are always a. We aren't the for anybody. But we can be more the for someone than for different one. I'm lose myself now. The thinking at the moment are broken. But i'm still not definitely the. Ants are more the than humans. And plants even more the than ants. Because they don't think about it. They don't think about being. Don't think about meaning. Only humans can't be absolutely the. Except when the human is dying.

I want to be more the someday. The writer. The lover. The wife. The voyager. The mum. And you?

P.S. Stylistic confusion (also mistakes) is the element of style. But it's hard to play with words as easily as when I can think in native language. Fascinating experiment, isn't it?

środa, 18 maja 2011

bo.

Bo. Luzak, a nie tam jakieś Ponieważ. Czyli nie to samo. Bo pozostaje zawsze niezmienne. I to jest jedna z jego cech charakteru. Nawet można powiedzieć, że jego styl życia, utrzymujący się zawsze i wszędzie. Ta niezmienność. Bo dobiera sobie tylko co i rusz innych partnerów. Bo Nie. Bo Tak. To najczęstsze. Kiedy już Bo nie widzi innego wyjścia, lubi trochę pobyć z nimi albo dla zwykłego oderwania od codziennych złączy. Myślę, że się dobrze definiują. Uzupełniają i układają. Zawsze ma więc Bo taką chęć wracania do Tak i do Nie. To coś w rodzaju otwartych związków. Myślę, że się w pewien sposób przyciągają. Nie opanowałam jednak dobrze sztuki łączenia się w pary, więc może nie będę dalej się zagłębiać. Bo najlepiej wie co je z nimi łączy. Bo lubi też przygodności. Codziennie, mimo swej nieustępliwości, nie ulegania kompromisom, znajduje sobie wielu towarzyszy, choćby do zwykłej pogawędki. Trzeba przyznać, że jest bardzo towarzyskie. Z łatwością nawiązuje nowe kontakty. Choćby z takim Nie chce mi się. Leniwią się razem przed kominkiem, patrząc na bałagan, który zdążył ogarnąć już całą podłogę, krzesła i pół stołu. Robią sobie z brudnych ciuchów poduszki i nóżki sobie grzeją. To jest dopiero życie. Tę słodką sielankę może jednak przerwać Mama wróciła albo Będzie szlaban i tym podobne. I tego Bo z całego serca nie cierpi wówczas. W ogóle kiedy jest z Nie chce mi się, nie lubi kiedy ktoś inny się zjawia i pozbawia ich tego momentu oderwania od rzeczywistości. Ale, jak wiadomo, żadna szczęśliwość nie może trwać zbyt długo. I dlatego Bo szczerze się nie znosi z Ponieważ. Odbiera ono Bo ewentualne związki. Do tego ubiera się jak paniczyk. Struga ważniaka i patrzy z wyższością. Aż się Bo kurczy w sobie, parskając pod nosem obelgi. Czasami rywalizacja nie jest dobra. A uczucia... delikatna sprawa. Bo i Ponieważ nie zdają sobie sprawy, że jak coś ma być, to i tak będzie.

sobota, 7 maja 2011

cięcie.

Bo myślałam akurat o tym jakie teraz słowo wziąć na tapetę. I pierwsze jakie zobaczyłam to było właśnie cięcie na jednym billboardzie.

Ciąć metal. Na kawałki. Cięcie. Jak się kręci film. Podział wprowadzać. Do odrzutki i nie do. Ciąć można wszystko. Ciąć i ciachać. Ciąć co się podoba lub co się nie podoba. Ciąć i resztę wyrzucić. Ciąć i zachowywać. Ciąć tkaninę, kontakty, kotleta na talerzu. Mało. Dużo. Ciąć na skos. Na wspak. Nożyczkami. Nożem. Sztyletem serce. Ciąć słowem. I ostrym językiem. Ciąć naskórek kartką papieru. Ciąć maszynką włosy. Ciąć z bibuły kształty. Dla ozdoby. Cięte rany. Lekki krwi posmak. Strupy, ale już nie ciąć, zdrapywać tylko. Smagnąć. Uderzyć obuchem. Skorupki jaj same pękają w dłoniach niekiedy. Ciąć bochenek chleba. Ciąć skórkę chleba zębami. Powolnie się delektować. Niespiesznie ciąć. Ciąć niewygodne konwersacje głupim stwierdzeniem. Iść już muszę. Ciąć czyjeś marzenia. I tak nie dasz rady! Ciąć swoje marzenia. I tak nie dam rady! Ciąć dla przeciwwagi złe humorki. Doklejając coś miłego. Zaklejając brzydactwom usta. Ciąć włosy na zapałkę. Odrosną. Ciąć sekatorem żywopłot. Gałęzie ciąć i palić ognisko. Ciąć powietrze szybką jazdą motocyklem. Autem też. Ciąć zębem się w policzek. Nieprzyjemnie. A przyjemnie ciąć i zakopywać niechlubne występki. Cóż ciąć jeszcze? Ciąć post. Słowa oszczędzać.