Ale co chodzi? A no o to -> klik.

środa, 9 lutego 2011

brawa.

Dłonią o dłoń zazwyczaj. Dziesięcio-palczaści. Entuzjastycznie i nie. Duże, małe. Małe dłonie, długie palce. I też inaczej. Z przekonania i dlatego, że się wyświetlił dla publiki APLAUZ. Oczekiwanie na brawa. Klask klask. Albo nieoczekiwanie. Częściej jednak oczekiwanie, bo brawa łechcą serdecznie cielsko artysty. Cielsko też i inżyniera. I każdego innego. Każdy łasy na oklaski. Bo się robi cieplej. Bo się myśli, że się ma poparcie dla idei. Taka oznaka gratyfikacji. A może przecież pozorna tylko. Jak to jest na przykład na porankach muzycznych dla dzieci w filharmonii. Brawa, bośmy dzięki temu nie mieli dzisiaj lekcji. Brawa dla przedszkolaków to jest czasem żółte słoneczko na wykonanym jakimś trudnym zadaniu. Dla mnie brawa to jest ciężka sprawa. Czasami brawa są w ukryciu, po cichaczu, bo człowiek nakręca w bojaźni spiralę milczenia. Czasami ewidentne są i nie trzeba wcale przyklaskiwać. Czasami są w formie słownej. Odmianie przez przypadki typu: dobrze się spisałaś. Czasami ktoś nie lubi braw, bo się wstydzi. Spuszcza oczęta na klepki podłogi i już tak się w nią wpatruje. Cieszy go w duchu, że ma taki poklask, ale dlaczego tu jest tyle ludzi. Brawa to nagroda. Trzeba być wybrańcem. Trzeba zasłużonym być. Udało się! Brawo. Ale zasłużyć właściwie nie wiadomo jak. Nie każdy za zasługę poczyta. Można nie mieć braw. I trzeba być po prostu dla siebie najlepszym, a może i brawa skapną. Bo klaskać można z każdej okazji i z powodu każdorazowego błahego wyczynu. Albo z powodu wejścia na Mount Everest. Można przenosić takie góry a oklasków się za życia nie doczekać. Przytoczyłabym tutaj sławetnego Norwida. Chociaż on był mistrzem zawoalowanej treści, pamiętam. Zawsze artysta, jeśli choć jedna cząstka ludzkości uzna, że dobry jest, prędzej czy później brawa otrzyma. Pojedyncze. Podwójne. Tłumne mogą być. Mogą go wykopać po latach wielu, ale uczynią to, i brawa. Może za tysiące lat jak ci z kosmosu rozpracują Ziemię. Może wtedy brawa dla wynalazcy niedocenianego. Można dla braw dobrze czynić albo i nie. Można w ramach braw się uśmiechnąć, a jak oczka się cieszą, to jest cud świata. Brawa typowe. Oklaski. Ukłon. A młodemu naśladowcy Chopina na pewno frak będzie majtał.
________________________________

Mila nieświadoma do czego mi jest niezbędne słowo, przyczyniła się do pierwszego rozważania. Brawa!

wtorek, 8 lutego 2011

wstęp: o wymyślunkach.

Ponieważ częste i gęste są u mnie wstępy, to napiszę tylko, że nowa inicjatywa. Powrotu niejako do własnych korzeni. A niejako zaczątku czegoś nowego. Będę oczywiście pisała, a jeśli pojawią się też i czytelnicy, to wymyśliłam, że oprócz oczywistej konstruktywnej krytyki, której bym z serca pragnęła, bo jest dobra. Oprócz niej proponuję żywą interakcję. Uczestniczenie w procesie twórczym. W moim tworzenio-ćwiczeniu. Można po prostu rzucać słowami. Na przykład napisze ktoś jabłko. To będę snuła rozważania o jabłku. Ktoś napisze noga, to o nodze. Ktoś napisze raczkować. I tak dalej. A jak nikt nic nie napisze, to powie mi to otoczenie. Albo głos wewnętrzny. No, to zobaczymy jak to wyjdzie. Taki mam plan póki co. O ewentualnych zmianach będę informować na bieżąco. Talk 2 u soon.